-Tato! Tato! Wstawaj! -Nieco podniosłam głos.
Wczoraj siedział do późna nad czymś mega ważnym. Tylko nie chciał mi powiedzieć co to jest.
-Słyszysz? Wstawaj! -Teraz już wrzasnęłam.
-Już, daj mi 5 minut. -Mruknął do mnie.
Zamknął z powrotem oczy i okrył się kołdrą aż pod samą szyję. Wiedziałam, że nie wstanie więc sięgnęłam po dwa rogi pościeli i pociągnęłam na co zareagował głośnym jęknięciem. Z uśmiechem na twarzy zeszłam do kuchni zrobić śniadanie które składało się z jajecznicy i ciepłego kakao. Oczywiście przed przygotowaniem go sprawdziłam czy przypadkiem koło mojego domu nie ma Nialla. Nie za bardzo chcę aby powtórzyła się akcja z wczorajszego rana, tym bardziej w towarzystwie mojego ojca.
Po dziesięciu minutach wspólnego posiłku tato musiał już wychodzić, a i ja zbierać do szkoły. Więc weszłam do pokoju z którego już ostatni raz zapakowałam wszystkie rzeczy niezbędne w szkole i sprawdzając czy wszystko wyłączone wyszłam z domu. Ruszyłam w kierunku szkoły szkoły, która była kilka przecznic dalej. Wyjęłam mojego smartfona i podłączyłam słuchawki. Po kilku sekundach pierwsze nuty melodii zaczęły grać w moich uszach.
Umówiłam się z Alic przy budynku, ale tym razem miała być jeszcze Sam. Dziewczyna znienawidzona prze ze mnie. Głupia suka. Niestety była też koleżanką Al. więc musiałam znosić jej towarzystwo. Z udawanym uśmiechem przywitałam się z nimi. Już się przygotowałam, że w szkole nakładam tak zwaną maskę i jestem zupełnie inną osobą. Ruszyliśmy po schodach do szafek gdzie zazwyczaj zostawiamy swoje rzeczy i podręczniki. Po odłożeniu kurtki wzięłam potrzebne książki i odłączając się od dziewczyn ruszyłam w stronę sali w której mam chemię. Dzisiaj mamy robić doświadczenia. Niestety do prac w parze przydzielono mi Sam. Jej plotki rozchodzą się z prędkością światła. Głupia blondynka tylko zabić i posiekać.
Po kilku minutach zadzwonił dzwonek. Z ociągnięciem ruszyłam do pomieszczenia.
-Jeej tak się cieszę, że pracujemy razem. -Dotarł do mnie piskliwy głos dziewczyny.
-Tak. -Przytaknęłam.
Gdy zajęliśmy miejsca pani Waron zapisała temat. Super.
Dziewczyna usiadła ze mną. Gdybym tylko mogła sama bym to zrobiła. Zresztą i tak ona nic nie potrafi. Wszystkie jej oceny zależą tylko ode mnie. Ona nie udaje głupią, ona po prostu taka jest.
-No to Sam jak tam? -Próbowałam ją jakoś zagadać.
Czekałam na odpowiedz, ale jak na nią spojrzałam zobaczyłam, że ta suka ma w uszach słuchawki i pewnie myśli, że całe to doświadczenie zrobię ja sama. Pociągnęłam za jeden z kabli, a dziewczyna spojrzała na mnie.
-Cholera Sam skup się! Masz mi pomóc! Nie będę pracowała za ciebie! -Prawie, że ze złości krzyknęłam.
Sam zmarszczyła brwi i się na mnie gapiła jakbym co najmniej jej ojca patelnią uderzyła. Lecz ja mówiłam całkowicie poważnie. Otworzyłam usta by coś powiedzieć, ale usłyszałam ciche piśnięcie "pi, pi". Mój telefon. Wyciągnęłam go i pojawiła mi się wiadomość od Nialla.
Postanowiłam mu nie odpisywać. Po wyłączeniu telefonu całkowicie wyrzuciłam go do torby. Patrzyłam na tablice, ale myślami byłam gdzie indziej, a mianowicie, myślałam czy się z nim spotkać i wszystko wyjaśnić czy zostać w domu nad lekcjami.
-Hej Grace! -Z transu wyrwał mnie głos Ashtona.
Odwróciłam się do tyłu i ujrzałam blondyna z dłuższymi lekko kręconymi włosami. Na mój widok wyszczerzył się, a na jego policzkach znalazły się głębokie dołeczki. Nie można powiedzieć, że był brzydki. Jego dziewczyna będzie ogromną szczęściarą. Dlaczego z nim nie mogę być w parze?
-Jak myślisz Gre. co... Jezu kto ci to zrobił? - Lekko zbladł i już nie był taki wesoły.
-O co ci chodzi Ash? -Zmarszczyłam brwi.
-Masz malinkę na szyi. -Powiedział, a w jego głosie dało się usłyszeć gorycz.
Momentalnie złapałam się za to miejsce przypominając sobie o bladnącym już naznaczeniu. Cholerny Niall. Włosami zakryłam zaczerwienione miejsce.
-Tak więc najpierw kilka zasad. -Powiedziała nauczycielka.
Można by rzec, że było to moje wybawienie. Szybkim ruchem odwróciłam się przodem do tablicy, więc już nic nie odpowiedziałam chłopakowi siedzącemu za mną.
~*~
Było pięć minut do dzwonka, a ja nie wiedziałam co mam robić. Zaczęłam rozmyślać, a myśli zjechały na temat Nialla. Był mega seksowny, ale również i niebezpieczny.
Podczas moich kolejnych lekcji dostałam od niego kolejną wiadomość bym niczego nie kombinowała. Gdy przeczytałam sms-a moje serce zabiło szybciej, bo wiedziałam, że już mi nie odpuści. Muszę coś wymyślić, żeby zrazić go do mnie. Może wtedy odpuści?
Dzwonek zadzwonił, a ja wstałam jak poparzona i wyszłam w kierunku szafek. To była moja ostatnia lekcja, ale co z tego jeśli na wszystkich byłam nieobecna myślami. Napotkałam zdziwiony wzrok Asha, gdy trzasnęłam drzwiczkami szafki i ruszyłam pośpiesznie do domu.
Zastanawiałam się czy mu powiedzieć, ponieważ powierzałam mu różne informacje, może nie wszystkie, lecz wiedział o mnie cholernie dużo.
Jak najszybciej udałam się do domu, tak by on mnie już nie dogonił. Co zresztą mi się udało, bo już do niego wchodziłam.
Zdjęłam buty i ruszyłam do salonu na kanapę, gdzieś po drodze rzucając swoją szkolną torbę. Położyłam się na miękką powierzchnię i zaczęłam myśleć.
Został trzy godziny do czasu gdy Niall po mnie przyjedzie . Napisał, że mam się ubrać w coś seksownego? Po moim trupie! Zostaje w tym czym byłam w szkole, czyli czarne obcisłe spodnie i dżinsowa koszula włożona do środka.
~*~
Zostało trzydzieści minut od dziewiętnaste. Nerwy zaczęły przejmować nade mną przewagę. Udałam się do kuchni i wyjęłam czystą kartkę papieru i przypadkowy długopis. Postanowiłam napisać do ojca, nie było go jeszcze w domu, a nie mogłam tak po prostu wyjść bez żadnych wyjaśnień.
Wychodzę do Sam. Mamy wspólny projekt. Nie wiem o której wrócę. Nie martw się.
Grace.
Pisak schowałam z powrotem do szuflady, a kartkę powiesiłam na lodówkę przypinając magnesem. Gdy wyszłam z kuchni poczułam wibrację mojego telefonu. Wyciągnęłam go i odczytałam wiadomość.
Ogarnęła mnie panika. Nie wiedziałam co mam zrobić. Podeszłam do drzwi i powoli nacisnęłam klamkę. Otworzyłam do końca, aby zobaczyć blondyna.
-Hej. -Powiedział. Najprawdopodobniej nie czuł się skrępowany, a po tanie jego głosu można było wyczuć jedynie rozbawienie.
Nic nie odpowiedziałam na co przesuną się bliżej, a ja się zaczęłam cofać aż w końcu plecami dotykałam ściany. Cholera stoję pomiędzy ścianą, a Niallem, więc nie mam już ucieczki. Zaczęłam kląć na siebie w duchu. Przysuną swoją twarz do mojego lewego ucha zostawiając przy nim mały pocałunek.
-Nie odpowiesz mi? -Wyszeptał.
Zadrżałam na jego słowa.
-Cz-eść.
-Wychodzimy? -Zapytał.
Kiwnęłam tylko głową na co przytakną. Odsuną się, a ja zaczęłam ubierać buty oraz płaszcz, a ze względu na późną porę i biały szal, który owinęłam sobie wokół szyi.
-Możemy już iść
Oboje wyszliśmy. Po zamknięciu mieszkania Niall pokierował mnie do swojego samochodu.
-Możesz mi powiedzieć gdzie mnie zabierasz? -Spytałam, choć wątpiłam, że mi odpowie.
Podeszliśmy do pojazdu, a on otworzył przede mną czekając bym wsiadła. Usadziłam się na siedzeniu. Zamknął za mną drzwi, okrążył samochód i dołączył do mnie. Cholera przecież sama mogę wsiąść do samochodu. Nie mam pięciu lat.
-Dowiesz się na miejscu. -Puścił mi oczko. -A tak po za tym to ładnie wyglądasz.
-Dzięki.
Moje policzki zaczęły płonąć. Czułam jak moja twarz nabiera koloru czerwonego przez co napotkałam jego łobuzerski uśmiech. Mój wzrok powędrował na moje ręce, które trzęsły się na moich kolanach, automatycznie przestałam i skupiłam się na drodze przed nami. Dobrze wiedziałam, że jestem ciągle obserwowana, przez chłopaka, który wiezie mnie w nieznanym kierunku. Za oknem pojawiła się mada drzew. Jedziemy do lasu? Wywozi mnie gdzieś dalej?
Spojrzałam na niego, a on w tej samej chwili odwrócił się do mnie. Momentalnie odwróciłam wzrok w stronę okna. Zatrzymał mi się oddech kiedy poczułam wielką i miękką rękę na moim udzie. Od razu odepchnęłam jego rękę nadal patrząc na krajobraz za szybą. Na odpowiedz usłyszałam jego głęboki śmiech.
-Co cię tak bawi? -Zapytałam.
-Zupełnie nic.
-Nie, powiedz. -Naciskałam na co jego rozbawienie jeszcze wzrosło.
-Nie. -Odpowiedział z wielkim uśmiechem przyklejonym do twarzy.
-Wszystko mi jedno. -Odparłam obrażona.
-Oj nie gniewaj się księżniczko. -Po tych słowach mrugnął okiem na co przygryzłam wargę i zaczęłam bawić się pasem bezpieczeństwa. Nie wiedziałam co mam zrobić, bo zawsze gdy to robił ogarnia mnie dziwne uczucie. Może to zdenerwowanie? To jak mówi na mnie księżniczko.
Poczułam jak hamuje i wjeżdża na średniej wielkości parking. Zastanawiałam się gdzie jesteśmy. Po zaparkowaniu Niall wysiadł z samochodu więc ja chciałam zrobić to samo, ale kiedy chwyciłam za klamkę nie otworzyły się. Musiał mnie zamknąć. Wzrokiem podążyłam za chłopakiem okrążającego samochód, a tym samym zbliżając się do mnie. Po chwili otworzył je przede mną i chwycił moją dłoń.
-Mogę sama wysiąść.
-Nie. Myślę, że nie. -Wyszczerzył się.
Wysiadłam z pojazdu, a on zamkną i zablokował je.
Szłam za blondynem kierując się w stronę jak mi się wydawało restauracji. Weszliśmy do budynku. Wyglądał ładnie. Zbudowany ze starych cegieł w odcieniu czerwieni z łososiowym. Było kilkanaście stolików i połowa z nich była zajęta. My zajęliśmy stolik obok dużego okna z widokiem na jakieś duży plac otoczony drzewami. Muszę przyznać, że to miejsce jest piękne. Sięgnął po jedną z kart, a drugą podał mi. Zaczęłam skanować wzrokiem wypisane dania. Niektóre z potraw jeszcze nigdy nie jadłam. Popatrzyłam na Nialla, który czekał aż coś wybiorę, pewnie już dawno wybrał danie. Ja zdecydowałam się na makaron hmmm... ze szpinakiem. Blondyn ręką przywołał kelnerkę i złożył zamówienie. Podczas tej czynności przyglądałam się dziewczynie. Gdy odchodziła widziałam ja Niall patrzył się na jej tyłek. Nie wiem dlaczego, ale ukuło mnie uczucie zazdrości. Jego twarz ponownie odwrócona była w moją stronę, mimo, ze nadal patrzyłam się na brunetkę czułam jego palący wzrok. Bałam się spojrzeć na niego.
-Spójrz na mnie. -Powiedział spokojnie, ale stanowczo. Nadal na niego nie spojrzałam.
-Mam ci pomóc czy w końcu odważysz się na mnie spojrzeć? -Wyczułam w jego głosie irytację i objawy złości.
Odwróciłam głowę, a moje spojrzenie utknęło na jego twarzy. Otworzyłam usta, ale nie wydałam z siebie żadnego dźwięku.
-Boisz się mnie. -Zapytał, a raczej stwierdził? Sama nie jestem pewna.
-Nie. -Odpowiedziałam twardo.
-Nie kłam. -Posłał mi szyderczy uśmiech. -Po prostu tego nie rób.
-Mmm ok. -Bąknęłam.
-Więc... Ile masz lat?
-Osiemnaście. -Powiedziałam z wahaniem. -A ty?
-Zgaduj.
-Nie będę zgadywać, bo to głupie, a po za tym nie firee. -Powiedziałam obrażona jak małe dziecko, które nie dostało zabawki.
-Oj nie bądź zła księżniczko, chociaż jak się złościsz wyglądasz bardzo seksownie. -Na te słowa moje policzki przybrały kolor czerwony. Znowu. -Dwadzieścia.
-Co dwadzieścia? -Zapytałam.
-Mam dwadzieścia lat.
-Hmm... myślałam, że z dwadzieścia dwa. -Uśmiechnęłam się niepewnie.
-Nie postarzaj mnie tak księżniczko. -Uśmiechnął się łobuzersko.
Chciał chyba jeszcze coś powiedzieć, ale ta sama kelnerka przyniosła nam nasze dania. Potrawa wyglądała na smaczną więc wzięłam sztuce i zaczęłam zakręcać makaron na widelec. Lecz gdy widziałam ciekawe spojrzenie Nialla podniosłam wzrok na niego.
-Co?
-Zupełnie nic. -Parsknął śmiechem.
-Ymm mam coś na policzku? -Zapytałam.
-Hahahahaahah nie. -Odpowiedział ciągle się śmiejąc.
-To o co chodzi?! -Byłam już wkurzona.
-To w jaki sposób... Nie, dobra nic.
-Nie jestem już głodna. -Oznajmiłam wstając od stołu.
Sięgnęłam do kieszeni po portfel z którego wyjęłam odliczoną sumę za jedzenie. Następnie skierowałam wzrok na Nialla.
-Miło było, ale wychodzę. -Odparłam.
Po tych słowach odwróciłam się na pięcie czekając i wyszłam nie dając mu czasu na odpowiedz. Gdy przeszłam przez drzwi, które oddzielały mnie od chłopaka z którym tam przed chwilą siedziałam uderzyło mnie przyjemna chłodne powietrze.
Zaszłam jakieś trzy kroki, a blondyn już był niedaleko mnie.
-Zaczekaj! -Krzyknął, a ja nie przestałam iść.
Słyszałam za sobą coraz głośniejsze kroki i nagle ktoś otulił mnie wokół tali.
-Złapałem cię. -Prychnęłam pod nosem.
-Chcę wrócić do domu.
-Odwiozę cię. -Powiedział zrezygnowany odwracając mnie od siebie twarzą.
-Ale ja nie chcę! -Krzyknęłam mu w twarz i zaczęłam się wyrywać z jego objęć.
-No to uświadom mnie jak dostaniesz się do swojego mieszkania.
-Piechotą, autostopem, zadzwonię po kogoś cokolwiek. -Powiedziałam wyrzucając ręce w górę.
-Więc ja cię mogę podwieźć. -Powiedział z nadzieją.
Przytaknęłam, bo w sumie miał racje. Ruszyłam powolnie za nim. W pewnym momencie odwrócił się.
-No chodź księżniczko ja nie gryzę.
-No ja nie byłabym tego taka pewna. -Odgryzłam się na co on wybuchł śmiechem.
Gdy ten piękny dźwięk dotarł do moich uszu w moim brzuchu obudziło się stado motyli. Jej dziwnie się zachowuje.
Spojrzałam na Nialla, a tem już stał z otwartymi drzwiami po stronie pasażera. Westchnęłam z poirytowaniem.
-Ile można czekać księżniczko? No chodź.
Dopiero się zorientowałam, że stałam zapatrzona w niego dobre parę chwil. Teraz pewnie w duchu robi sobie mała imprezkę z tego powodu.
Podeszłam i usiadałam.
-Dalej jesteś na mnie zła? -Zapytał kiedy również usiadł na siedzeniu obok.
-Tak. -Przyznałam.
Już dalszą drogę do mojego domu pokonaliśmy w ciszy.
Jak tylko się zatrzymał powtórnie wysiadł i otworzył mi drzwi. Było grubo po dwudziestej, pewnie tato już jest.
-Dzięki za... dziś. -Powiedziałam.
Ruszyłam w stronę mieszkania, a za swoich pleców usłyszałam ciche "Jeszcze dziś się do ciebie odezwę".
Od autorek: Więc pojawia się trzeci rozdział. Owszem wyszedł później niż planowałyśmy, ale my nic nie poradzimy piszemy go na lekcjach, więc prosimy o wyrozumiałość. Oczywiście byłoby miło gdyby po przeczytaniu zostawiłabyś/łbyś po sobie jakiś ślad, bo chyba wiadomo komentarze strasznie motywują do dalszego pisania.
+Rozdział jeszcze nie sprawdzony. Sprawdzę kiedy będę miała czas, więc przepraszam jeśli pojawiły się jakieś błędy.
PS jak chcecie być informowani o rozdziałach wystarczy napisać swój username w komentarzu.
Kocham was
@Calilysm

